Barfuje od: 04.2012
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 05 Cze 2012 Posty: 247 Skąd: UK
Wysłany: 2012-09-19, 21:12
Mi sie wydaje, jesli tluszcz jest w rozsadnych ilosciach, to nie jest zagrozeniem. Przeciez 30% tluszczu w pozywieniu jest ok, nikt nie bedzie dawal 50/50, chyba... No tak na chlopski rozum.
Barfuje od: 04.2012
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 05 Cze 2012 Posty: 247 Skąd: UK
Wysłany: 2012-09-19, 21:18
Ciocia, zycie jest nie zdrowe! jesli bedziemy wiecej czytac na temat zdrowej zywnosci, to w ogole juz dawno powinnismy kipnac Tak samo z naszymi futrzanym pociechami, za wszystkim sie nie nadazy. Jesli zwierze ma sie dobrze, dotychczasowa dieta sie sprawdza, to po co modzic. Nie naprawia sie rzeczy, ktore dzialaja
Ostatnio zmieniony przez edmundo 2012-09-19, 21:19, w całości zmieniany 1 raz
Sonya
Barfuje od: kwie 2012
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 25 Mar 2012 Posty: 164 Skąd: Katowice
Wysłany: 2012-09-19, 21:18
No właśnie. A w artykule piszą o skrawkach tłuszczu, czyli drobnych ilościach.
Ale to ciekawe, że w ogóle takie informacje są, skoro miałyby być nieprawdziwe.
Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90% Pomogła: 23 razy Dołączyła: 13 Wrz 2011 Posty: 4844
Wysłany: 2012-09-19, 22:55
Sonya napisał/a:
Skoro piszą, że rodzynki mogą być niezdrowe (zwłaszcza w kontekście nerek) to przyjmuję do wiadomości i kotu nie podaję (zresztą kicia zjadała pojedyncze i to bardzo rzadko). A co w tych owocach wpływa niekorzystnie na nerki?
Winogrona, a zwłaszcza suszone (rodzynki), zawierają ponadprzeciętnie dużo fruktozy, której koty nie metabolizują w związku z brakiem w wątrobie fruktokinazy. Wydalana jest przez nerki powodując fruktozurię w moczu, dlatego kotom nie podajemy żadnych owoców ani cukru (sacharozy, która składa się w 50% z fruktozy) oraz miodu. Sądzę, że duża ilość fruktozy może mieć niekorzystny wpływ także na funkcjonowanie nerek, które muszą ją wydalać, jednak przypuszczam że ostrzeżenia przed rodzynkami mają jakieś inne źródło. Nie wiem czy winogrona zawierają jakieś szczególne substancje niszczące kocie nerki czy jest to kolejna z urban legends.
Sonya napisał/a:
Natomiast martwi mnie to, co piszą o tłuszczu z mięs (surowym czy gotowanym) i jego złym wpływie na trzustkę. To chyba bardzo złe wieści biorąc pod uwagę ilość tłuszczu w diecie BARF?
To jest kolejny mit propagowany przez tzw. popularną medycynę gazetową. Ma się nijak do rzeczywistości oraz faktów naukowych. Artykuł powtarza bzdury, które można przeczytać w każdym kolorowym magazynie (i co gorsza - usłyszeć w gabinecie lekarskim) o tym, że tłuszcz jest wrogiem publicznym nr 1, a dieta beztłuszczowa jest lekarstwem na każdą chorobę.
edmundo napisał/a:
Jedyne co mi nie pasuje to pomidory, ktore tu na forum sa jak najbardziej propagowane, natomiast w obu artykulach sa uznane za toksyczne
W większości odłamów dietetyki naturalnej, stojącej w opozycji do narzucanej nam siłą oficjalnej wersji "nauki o żywieniu", rośliny psiankowate (pomidor, ziemniak, papryka, bakłażan) zaliczane są do pokarmów szkodliwych dla zdrowia lub nawet trujących m.in. ze względu na zawarte w nich alkaloidy oraz wiele substancji nazywanych lektynami pokarmowymi. Istnieją doniesienia o przyczynianiu się przez rośliny psiankowate do kalcyfikacji tkanek (uwapniania) poprzez usuwanie wapnia z zębów i kości. Psiankowatym przypisuje się rolę w powstawaniu artretyzmu, arteriosklerozy, kamieni nerkowych, reumatyzmu, migren, osteoporozy, tocznia i innych.
_________________ Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Sonya
Barfuje od: kwie 2012
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 25 Mar 2012 Posty: 164 Skąd: Katowice
Wysłany: 2012-09-19, 23:20
Jak zwykle niezawodna dagnes :) Dzięki za wyjaśnienia :)
Smutne jest to, że ktoś podając się za autorytet podaje część prawdziwych informacji i część zupełnie błędnych, mitycznych.
Barfuje od: 25.07.12
Udział BARFa: 90-100% Pomogła: 11 razy Dołączyła: 01 Sie 2012 Posty: 4452 Skąd: góry Szkocji
Wysłany: 2012-09-19, 23:32
Mam bardzo podobne zdanie na temat produktów mlecznych. Nie rozumiem dążenia do naturalnej diety z jednoczesnym podawaniem czegoś równie dla psa nienaturalnego. Mam znajomą, która nie podaje w ogóle warzyw tłumacząc to tym, że wilki nie jedzą zawartości żwacza, nie kopią w poszukiwaniu marchewki a jednocześnie podaje swoim psom jogurty. choć akurat ze swojej diety nie zdołałabym się ich pozbyć :)
Barfuje od: 25.07.12
Udział BARFa: 90-100% Pomogła: 11 razy Dołączyła: 01 Sie 2012 Posty: 4452 Skąd: góry Szkocji
Wysłany: 2013-10-23, 23:28
I nic mu w ten sposób nie zrobisz złego. Myślisz, że w naturze wydłubują sobie pestki?
Mój wcina ogryzki po dzieciach
Pestki nie zawierają cyjanku tylko amigdalinę.
Kolejna rzecz - alkohol. Psy akurat metabolizują alkohol do pewnych limitów. W naturze jadają opadłe, przejrzałe owoce, które są już częściowo przefermentowane - czyli zawierają alkohol. Nie oznacza to, że można psu bezkarnie dawać alkohol do picia, ale stwierdzenie "nawte niewielka ilość może prowadzić do zatrucia" jest nieprawdziwe
Właśnie tak samo myślałam, Ruf sobie zżera czereśnie na potęgę jak tylko zaczynają spadać i nic mu nigdy nie było. A nie widziałam, żeby pestki wypluwał
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum