Barfuje od: 12.12.13r
Udział BARFa: 90-100% Pomogła: 7 razy Wiek: 35 Dołączyła: 23 Sty 2013 Posty: 2660 Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-04-11, 17:10
Duzy kawalek miesa to nie to samo niestety :( Tula z barfa wybiera same duze kawalki, a kamien na zebach ma taki, ze hej (w styczniu miala sciagany do 0 i polerowane zeby). Teraz jeszcze byc moze bede musiala jej podniesc do kilku % wegle, juz sie boje co to bedzie. Ale tusz nie chce jesc malpa. Ostatnio przemoglam sie i jej wykroilam mieso ze szczura. Wymieszane z barfem nawet zjadla, choc z wielkim fochem. Jeszcze poprobuje ja tak przekonac.
Ze szczurami mam ten problem, ze jak go dziewczyny juz rozbabrza, to musze z niego wyciagac zoladek i jelita, bo same wywlec nie potrafia, a jak do tego dojda to nie podejda do tuszy dopoki to paskudztwo tam siedzi. Ble.
Zapach rozmrożonego szczura pewnie można porównać do normalnego, żywego Nic przyjemnego tak ogólnie, mają swój specyficzny smrodek (jeden z głównych powodów, dla których rezygnuje z dalszego trzymania szczurów, obecne to dwa ostatnie). Choć dla mnie zapach szczura i tak jest o wiele mniej drażniący niż np myszy czy fretki. Na targach zoobotaniki można sobie fajnie porównać, od razu czuć do jakiej strefy się zbliża
_________________ Ze mną Brzeskie Koty Mięsożerne: Mefisto, Mia, Manga, Bambo, Nyks, Hades i Gizmo. [*] Maura [*][*Mocca[*]
Tymczaski: Krówka, Odra i Bruno.
Fundacja Brzeskie Koty
Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100% Pomogła: 9 razy Dołączyła: 21 Lip 2014 Posty: 1292
Wysłany: 2015-04-11, 21:37
Kurcze, przebywałam kiedyś w obecności szczura, znaczy moja znajoma miała i nigdy nie czułam od niego smrodku.... Niczym jak dla mnie nie różnił się od myszek, które też miała, chomików itd. Najbardziej smrodliwa zawsze dla mnie była świnka morska... Ale może to dlatego, że to była pojedyncza sztuka (ten szczur), a nie stadko.
Barfuje od: 01.11.2012
Udział BARFa: 90-100% Pomogła: 7 razy Dołączyła: 06 Lis 2012 Posty: 1420 Skąd: LUBLIN
Wysłany: 2015-04-12, 01:14
No co Ty Lena świnki morskie nie śmierdzą. To są tak samo "bezzapachowe" zwierzątka jak koty. Chomik ma charakterystyczny delikatny zapach (ja bym tego smrodkiem nie nazwała ale zapach ma) ale świnka praktycznie nie ma żadnego. Miałam kiedyś całe stadko zdrowych, szczęśliwych i zadbanych świnek i każdy się zawsze dziwił, że one nie śmierdzą. No ale moje miały warunki i były "szczęśliwe". U moich koleżanek świnki były często trzymane w tragicznych warunkach (np. w kuble takim jak na śmieci, wyprowadzane na spacery na sznurku, służące za zabawkę niczym pluszowy miś itp.) i rzadko kto o nie dbał (wymiana ściółki itp.) może taka zaniedbana i zestresowana świnka rzeczywiście śmierdzi ale zdrowa, mająca przestronną klatkę, dużo ruchu i zawsze świeże posłanko nie śmierdzi nic a nic :) Moje zawsze co najwyżej świeżym siankiem pachniały. Może dieta jeszcze też ma wpływ? Moje były karmione tylko naturalnie warzywkami i siankiem żadnych ziarenek z zoologika i innych wynalazków nigdy na oczy nie widziały.
Barfuje od: 28.07.2014
Udział BARFa: 90-100% Pomogła: 9 razy Dołączyła: 21 Lip 2014 Posty: 1292
Wysłany: 2015-04-12, 09:26
scarletmara napisał/a:
No co Ty Lena świnki morskie nie śmierdzą. To są tak samo "bezzapachowe" zwierzątka jak koty. Chomik ma charakterystyczny delikatny zapach (ja bym tego smrodkiem nie nazwała ale zapach ma) ale świnka praktycznie nie ma żadnego.
No widzisz, ja odczuwam to zupełnie inaczej. Miałam też chomiki, dla mnie bezzapachowe.Świnkę też miałam i to już zupełnie inna bajka jak dla mnie. Dodam, że również dbałam o moje zwierzaki, także w smrodku nigdy nie siedziały. Również karmione naturalnie, także to chyba od człowieka zależy i od jego węchu, czy coś.
Barfuje od: 01.11.2012
Udział BARFa: 90-100% Pomogła: 7 razy Dołączyła: 06 Lis 2012 Posty: 1420 Skąd: LUBLIN
Wysłany: 2015-04-12, 17:21
Albo od rasy świnki może w takim razie ? Bo to nie tylko ja nie czułam żadnego smrodku od moich świnek. Wszyscy co je widzieli się dziwili, że nie śmierdzą i tylko siankiem pachną. Chomiki moim zdaniem nie śmierdzą. Ale ja bym ich zapach określiła jako "futerkowy" na mój nos chomiki pachną delikatnie futerkiem po prostu.
Czy żywienie kota myszami, królikami całymi zwierzętami tzwn. karmówką wymaga podawania jakiś suplementów?Czy jest to dobry sposób żywienia? Mam na myśli karmę ze sprawdzonego żródła które azopatruje ogrody zoologiczne i sklepy zoologiczne , posiada wszelkie atesty i pozwolenia na prowadzenie fermy. Zastanawiam się nad tym czy by nie spróbować
Barfuje od: 25.07.12
Udział BARFa: 90-100% Pomogła: 11 razy Dołączyła: 01 Sie 2012 Posty: 4452 Skąd: góry Szkocji
Wysłany: 2015-04-14, 14:08
ja uwazam, ze wymaga. Dopoki nie mowimy o zwierzynie dzikiej lub przynajmniej karmionej naturalnie to nadal rownowaga bedzie czesciowo zachwiana. a powiedzmy sobie szczerze. zadna karmowka nie jest karmiona naturalnie. dostaja gotowe pasze bobki bo tak szybciej i wygodniej
oczywiscie, poniewaz bylyby to kompletne zwierzeta to suplementacja odpowiednio mniejsza. ja bym pewnie sobie darowala np krew, byc moze drozdze. zostalabym na pewno przy taurynie i oleju z lososia
Dziękuje za radę.Też pomyślałam o oleju z łososia że musiałby pozostać.Ciekawa jestem czy takie zwierzaki to lepsze niż kurczaki , wołowe i reszta ze sklepu która kupuje.
Czy lepsze będą króliki oseski takie kilkudniowe czy większe takie 50 gramowe już mające futro?Jakie zwierzaki wybrać. Są myszki oseski i biegusy, szczurki, pisklaki kurczaka i przepiórki, króliki również w różnym wieku ??
doradora
Barfuje od: 09.2014
Udział BARFa: 90-100% Pomogła: 4 razy Dołączyła: 09 Cze 2014 Posty: 1593 Skąd: Gliwice
Wysłany: 2015-04-14, 14:24
z tego co czytałam na forum, to raczej nie oseski, tylko dorosłe, w różnym wieku
Czy ktoś wśród Lubelaków karmi koty whole prey? Moje kociszcze dzisiaj po raz pierwszy zjadło ptaszka, oczywiście martwego. Wychodząc z domu znalazłam pisklę gołębia wyrzucone z gniazda, było już martwe ale ciepłe, więc postanowiłam sprawdzić, czy mój mięsożerca będzie umiał się z tym obchodzić. Na szczęście wiedział do czego to służy
Teraz myślę o tym, żeby podać mu kurczaka lub myszkę. Z tego co się dowiedziałam, to w pobliżu Lublina nie ma już chyba wylęgarni drobiu
Barfuje od: 01.11.2012
Udział BARFa: 90-100% Pomogła: 7 razy Dołączyła: 06 Lis 2012 Posty: 1420 Skąd: LUBLIN
Wysłany: 2015-07-07, 19:18
coś co nazywa się oddziałem wylęgarni drobiu jest na spółdzielczości pracy koło Olimpu ale nie zachodziłam i nie pytałam czy da się u nich kupić kurczaczki jednodniowe. Inne miejsca żadne mi do głowy nie przychodzą chociaż pewnie jakby się zakręcić po podlubelskich wsiach toby jakiegoś chłopa się znalazło co hoduje kurczaki. Ja się wciąż zbieram do whole prey i wciąż coś mi wyskakuje niespodziewanego w sensie wydatków i mnie nie stać na razie na taką rozpustę :( Zresztą moje o whole prey to się same mogą zatroszczyć jak im zależy zamiast iść na łatwiznę i już upolowanych ptaszków w miseczce szukać ;)
O tym oddziale nie słyszałam ale sprawdzę co i jak. Gdyby cena nie była jakoś porażająca, to mogłabym czasem jakieś super rarytasy sprawić kociszczowi. Ciekawe, czy można pozyskać gdzieś jednodniowe kogutki, wszak często są materiałem odpadowym
Myślałam też o tych rolnikach ale obawiam się, że cena mogłaby być zaporowa, no i ściemnianie takiemu człowiekowi, że hoduję koguty w Lublinie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum