Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90% Pomogła: 23 razy Dołączyła: 13 Wrz 2011 Posty: 4844
Wysłany: 2014-01-20, 21:37
Tak się cicho zrobiło w tym wątku, że postanowiłam tu trochę pospamować .
Dla odmiany będzie o kotach .
Właściwie o jednym kociątku, wprawdzie nie moim ale prawie, a to dlatego, że mój Pedro został oficjalnie uznany za ojca chrzestnego maleństwa. Było tak:
Kotka syberyjska mojej siostry została pokryta odpowiednio wybranym dla niej kocurem, po czym przywieziona z powrotem do domu. W tym samym dniu przyjechaliśmy tam w odwiedziny, oczywiście z kotem. Kotka była wciąż jeszcze rujkująca i w pewnym momencie okazało się, że to, co mój Pedro z nią robi to jednak nie zabawa, tylko ją kryje . Pedro - kastrat, który stracił klejnoty w wieku 4,5 miesiąca! Zanim to odkryliśmy, to oni tak baraszkowali cały dzień i Pedruś sobie trochę poużywał (koty znały się wcześniej dobrze więc ich zabawa nie była nam dziwna). Siostra w szoku, a nasi TŻ mieli niezły ubaw. No więc mój łobuz jest kryjącym kastratem .
Tym sposobem Pedro doczekał się "potomstwa" .
Kolejnym dziwem było to, że urodzony miot składał się tym razem wyłącznie z 1 maleństwa - kotki, która okazała się być prawie kopią mamusi - trikolorki. W żadnym z poprzednich miotów, wielokotnych, nigdy nie pojawiła się taka piękność. Sami oceńcie, oto Dusia, "córka chrzestna" mojego Pedra:
Wkrótce po urodzeniu:
Z mamusią:
Po otwarciu oczek:
I w całej okazałości:
_________________ Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90% Pomogła: 23 razy Dołączyła: 13 Wrz 2011 Posty: 4844
Wysłany: 2014-01-20, 22:07
Dziękujemy za achy i ochy .
Pedruś jest bardzo dumny z takiej "córeczki" . (my też obrastamy w piórka )
Ten czarny kolor u Dusi faktycznie nie raz był przedmiotem żartów w rodzinie i wszyscy uznali, że zwłaszcza "okularki Zorro" są odziedziczone po "tatusiu chrzestnym" .
_________________ Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Barfuje od: 2010
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 27 Wrz 2011 Posty: 296 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-01-21, 14:23
Śliczna. WIdziałam już tak umaszczone norweskie trikolorki :D
A tak na przyszłość - nie powinno się pozwalać kotce po kryciu na takie zabawy z kastratem. I nie chodzi o tu o zapłodnienie, boże broń. Tylko o dodatkową owulację, zagrożenie istniejących zarodków.
Barfuje od: 3,5 roku
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 02 Sty 2014 Posty: 425 Skąd: Łuków/Warszawa
Wysłany: 2014-01-21, 14:34
jacie, jest niesamowita
_________________ "ludzie, którzy patrzą na relację z psem przez pryzmat siły, i tak zobaczą tylko to, co chcą. szkolenie to nie pole bitwy. po prostu ucz swojego psa"
Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90% Pomogła: 23 razy Dołączyła: 13 Wrz 2011 Posty: 4844
Wysłany: 2014-01-21, 20:56
agal napisał/a:
A tak na przyszłość - nie powinno się pozwalać kotce po kryciu na takie zabawy z kastratem. I nie chodzi o tu o zapłodnienie, boże broń. Tylko o dodatkową owulację, zagrożenie istniejących zarodków.
To nie było zamierzone pozwalanie, bo nikomu do głowy nawet nie przyszło, że tak się może stać. Pedro przebywał z kotką wcześniej nie raz i bywało, że dość długo, nawet przez 6-8 tygodni gdy siostra wyjeżdżała i jej koty mieszkały u mnie. Pedro nigdy na nią w ten sposób nie wchodził, owszem zaczepiał ją do zabawy ale nic poza tym. Wiadomo, że wtedy nie miała rujek to i Pedra nie zachęcała do figli (choć jej pierwszy "mąż", który przedwcześnie umarł, właził na nią non-stop ). Ponadto w domu siostry mieszkają na stałe także dwa kastraty i nigdy nie robiły takich numerów. A tu bach i Pedrowi odbiło. Jak to odkryliśmy to koty zostały odizolowane aż rujka całkiem minęła. Też byłam w szoku, że mój "mały, niewinny" Pedruś "takie rzeczy" ma w głowie .
_________________ Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum