To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
BARFny Świat
Dieta BARF dla kota, psa i fretki. Naturalne i zdrowe żywienie zwierząt domowych.

BARF dla kotów chorych i szczególnej troski - Zakłaczenie u BARFerów

Saga - 2018-02-08, 17:36

Nie no, jasne że wszystko się robi w granicach rozsądku. Ja czasem podaję colon jak koty ze 3 dni się nie załatwiają. Colon pomaga, ale przy w sumie zatwardzeniach, zatkanie to zupełnie inna sprawa. Niemniej do parafiny podchodzę bardzo ostrożnie i sceptycznie :-(
..Asia.. - 2018-02-08, 19:18

Czyli tak:
mamy zakłaczenie i zatkanie.
Zakłaczenie to włosy w kocie, które mogą wyjść górą, albo dołem, a zatkanie to już jakby niedrożność w układzie pokarmowym.
Zakłaczenie - kot markotny, brak apetytu, może wymioty. Dajemy Colon, glut z siemienia (siemię mielone z wodą), szparagi, pasty (nie na raz)
Zatkanie - to co wyżej, ale brak wyróżnienia (tu już działa wet)
Dobrze to rozumuję?

Dopiero uczę się obsługi kota i powiem, że łatwiej jednak z psami.

Saga - 2018-02-08, 19:31

Jakie szparagi i pasty? Pasty te odkłaczające to świństwo jest :-( .
Glut z siemienia a siemie mielone to dwie różne sprawy. Ja dawałam ten kisiel, uzyskuje się go z parzenia całych ziaren, kotu nie dajemy całych ziaren siemienia. Ale jako balast daje się mielone siemie (niech mnie tu jeszcze ktoś mądrzejszy sprostuje jeśli źle podałam ;-) )

gpolomska - 2018-02-08, 19:33

Zakłaczenie jak jest silne może skończyć się zatkaniem. Poza tym zakłaczenie może jest, a może to inna przyczyna. Jeśli nie masz doświadczenia z kotami nie ryzykuj i idź do jakiegoś sensownego weta (poszukaj tu lub na miau.pl polecanego z Twojej okolicy). Nieraz kociarze z doświadczeniem czy nawet weci mają problem ocenić bez badań w czym problem, więc... nie ryzykuj - nie warto. Bo czasami jeden dzień decyduje o kocim być lub nie być. A jak wet w ciemno daje steryd, antybiotyk czy nlpz (np. metacam, tolfine) bez potwierdzonej diagnozy to zmień weta.
..Asia.. - 2018-02-08, 20:13

O siemieniu (glut z całych ziaren a mielone z wodą to dwa różne działania), szparagach i paście wiem z tego wątku.
Szparagi były gdzieś po środku, o siemieniu raczej na początku, a pasta przewija się przez cały wątek (wiem, że to nie polecane, ostateczność)
Nie umiem teraz wskazać dokładniej, dać cytatu itp, bo piszę z telefonu, ale naprawdę, nie wymyśliłam tego.



Mój poprzedni wet to tolfedine dawał praktycznie na wszystko. On nie miał usg, rtg, w zasadzie nic nie miał.
Teraz idę do "kliniki ", zobaczymy jak będzie..

Saga - 2018-02-08, 20:28

..Asia.. napisał/a:
Nie umiem teraz wskazać dokładniej, dać cytatu itp, bo piszę z telefonu, ale naprawdę, nie wymyśliłam tego.

Nie no, w porządku, ja Cię nie oskarżam przecież :-) trochę się zdziwiłam bo pastę w różnych wątkach raczej odradzają. Ja ten wątek dość dawno czytałam, nie pamiętam już wszystkiego co tu jest napisane, mogłam też coś przeoczyć :kwiatek:

shana55 - 2018-02-08, 22:57

To ja napiszę jasno i wyraźnie po raz kolejny.
Nie podajemy kotu PARAFINY pod żadnym pozorem!!! Ani w domu ani u weta, skutki uboczne parafiny są bardzo szkodliwe dla kota. Zawsze można podać łyżeczkę soku z surowego czerwonego buraka.

gpolomska - 2018-02-08, 23:06

Shana55, nie zgodzę się z Tobą - sok z buraka nie daje poślizgu, a czasami samo pobudzenie perystaltyki jelit do granic ich wytrzymałości to za mało. U nas była taka decyzja. Kotka mamy też tak miała jak ją wzięto z ulicy - wyszły zgniłe kłaki - same, bez kupy itp., śmierdzące niemożebnie wielkości 2 moich kciuków. Myślisz, że sok by to odkleił od ściany jelita?

Jak chcesz ściągnąć pierścionek z opuchniętego palca to moczysz samą wodą czy jednak używasz czegoś, co da poślizg? Dopóki mówimy o zwykłym zakłaczeniu, to oczywiście parafina odpada, ale przy zatkanym kocie to nieraz jest ostatnia deska ratunku przed decyzją o otwarciu kota (i uwierz mi, że wolę skutki uboczne parafiny niż takiej operacji - Magnolię otwarli do laparotomii diagnostycznej - do końca życia będę miała to przed oczami jak po tym wyglądała).

Parafina nie jest dobra, ale i tak lepsza niż otwieranie kota - i właśnie w skrajnych sytuacjach się ją podaje jako ostateczność gdy inne rzeczy nie działają. Tak jak czasami podaje się sterydy choć to świństwo, bo bez nich kot (czy alergik) mógłby zejść z tego świata jeszcze szybciej. To są ciężkie działa, ale nigdy nie mów nigdy. A jakie są skutki uboczne parafiny to widziałam po Mokate - dramat dla jelit i jeśli się tylko da, to należy próbować innych rzeczy (z zastrzeżeniem, że jak jest zatkanie, to na pewno nie laktuloza, bo kot zatka się jeszcze skuteczniej).

Co do tego, że parafina upośledza wchłanianie nawet wody: jak kot nie chce jeść ani pić, to i tak z jelit nie ma co wchłaniać, a nawet zaraz po odetkaniu mega apetytu nie nabierze, bo ma tak podrażnione wnętrzności, że go wszytko boli, mdli itd. - także i tak zwykle jest wtedy na kroplówkach, bo inaczej raczej mógłby nie doczekać działania parafiny przy zatkaniu (ona zaczyna działać po kilku-kilkunastu godzinach od podania) - koty się szybko odwadniają, a zatkany kot nie je zwykle już X czasu zanim trafi do weta i żaden wet nie zrezygnuje z kroplówek dopóki kot nie zacznie jeść minimum połowy należnej porcji... przynajmniej wszyscy weci, do których chodzę normalnie lub awaryjnie tak robią.

Niemniej jednak na pewno parafina nie jest środkiem na zakłączenie czy zwykłe zatwardzenie. I na pewno nie może być podawana w ciemno na zasadzie "wydaje mi się" lub "bo być może to jest".

shana55 - 2018-02-08, 23:16

Jakby na to nie patrzeć parafina jest zła, zdarzają się zgony kotów po jej podaniu. Forumowa Sihaya tak straciła swoją kotkę... Gdyby tu była napisała by to samo co ja.
Nie polecam tego i nigdy nie będę. Sama tylko raz zastosowałam i kot długo nie mógł się pozbierać. Więc ja parafinę każdemu odradzę. Co kto zrobi indywidualnie ze swoim kotem to juz jego sprawa.

Saga - 2018-02-08, 23:23

Problem w tym, że parafina jest polecana tak lekką ręką, czasem nawet telefonicznie przez wetów w dość błahych przypadkach. A koty po niej niestety często umierają. Parafina w niedoświadczonych rękach jest niebezpieczna. Ja Maksowi w ciągu trzech dni wciskałam dużą ilość glutka z siemienia (przestałam się przejmować tym, ze siemie blokuje wchłanianie, dawałam kiedy mogłam, ważniejsze było dla mnie by uchronić kota przed operacją) i pomogło, wyszedł z niego najpierw korek wielkości palca, ta trawa już gniła, bez antybiotyku by się nie obyło bo miał nawet stan zapalny na dupce. Porobiły mu się w ciągu kilku godzin małe bąble i ranki. Potem jeszcze 2 razy wydalił z siebie mniejsze korki z trawy. Siemie naprawdę daje dobry poślizg. I dlatego jeśli mogę to ostrzegam przed trawą, nie zawsze ona jest taka super :-(
gpolomska - 2018-02-08, 23:28

Koty też czasami schodzą po każdym z leków - Susu po antybiotyku po 5 dniu zaczęła tak lecieć, że tel. do wet i pilne odstawienie, bo już tylko leżała (jakbym nie była taka wyczulona, to zapewne by zeszła z tego świata za kilka dni (małą ruchliwość łatwo było zwalić na ropę wyciekającą uchem). Skończyło się na utracie 0,5kg wagi. A u niej trudniej obserwować objawy neurologiczne z racji braku oczu (źrenice potrafią sporo na ten temat powiedzieć).

Jeśli tak dobrze spojrzeć, to najlepiej byłoby totalnie żadnych leków nie stosować (moja wet zawsze mówi, że kotu jeśli tylko się da to najlepiej pomagać naturalnymi rzeczami) - jakiej ulotki nie przejrzysz, to strach kotu podać... szczególnie jak zaczynasz czytać ulotki ludzkich leków z tą samą substancją czynną (tak, właśnie z takiej ulotki wyczytałam, że objawy Susu może powodować ten antybiotyk - bo koty są generalnie bardziej wrażliwe niż ludzie na chemię czy nawet zioła). Po każdym czymś kot może zejść - kwestia tylko analizy, co daje mu większe szanse pozostania na tym świecie - podanie leku czy nie.

Dlatego mówię: parafina w ostateczności przy totalnym zatkaniu jak coś utknie jeszcze na tyle głęboko, że nawet lewatywa robiona przez weta nie pomoże. Ale najważniejsze to NIE DOPUŚCIĆ DO ZATKANIA kota, czyli w okresie linienia CZĘŚCIEJ CZESAĆ (bo lepiej jak kot nie pochałania kudłów niż później je z kota usuwać), jak kot sam sobie nie radzi z kudłami i trawa nie wystarcza, to jakiś wypełniacz (może być błonnik z warzyw np. marchwi, innym pomaga mielone siemię lniane, innym plantago ovata lub psyllium, innym glutek).

Kot zatkany zwraca wszystko co zje w dość krótkim czasie od zjedzenia (o ile w ogóle je cokolwiek) - i to za każdym razem. Nie wydala. I należy dołożyć wszelkich starań, żeby do takiego zatkania nie dopuścić. Inna sprawa z ciałem obcym czy guzem - ale tu już pozostaje RTG z kontrastem/USG i leczenie przez weta (wtedy nic nie kombinujemy z glutami i innymi rzeczami, bo każda minuta nic nie robienia zwiększa szanse na martwicę jelita i odejście kota za TM w krótkim czasie).

gpolomska - 2018-02-08, 23:46

Saga napisał/a:
Problem w tym, że parafina jest polecana tak lekką ręką, czasem nawet telefonicznie przez wetów w dość błahych przypadkach. A koty po niej niestety często umierają.

Jeśli wet poleca lekką ręką, to należy zmienić weta. Glut u Malutkiej nic nie wskórał przez 3 dni - kot tylko gorzej i gorzej. Dlatego wet powiedziała, że jednak chyba trzeba spróbować z parafiną choć to świństwo i generalnie odradzają stosowanie. Jakby nie pomogło to kolejną opcją było otwieranie kota (było już po USG i po RTG z kontrastem plus kilka badań krwi - łącznie z wykluczeniem zapalenia trzustki).

Co do częstych zgonów - jaki procent kotów i czy na pewno po parafinie? Bo np. jakiś czas temu na jednej z grup na FB czytałam, jak to parafina zabiła kota... po sporej burzliwej wymianie informacji okazało się, że kotek zadławił się wymiotami (tak, parafinę mu podano w ciemno bez ustalenia konkretnej przyczyny). Grupę oczywiście opuściłam, bo nie lubię jak ktoś manipuluje faktami dla udowodnienia swojej tezy.

Uważam, że parafiny trzeba unikać jak się da, ale czasami to jest wybór mniejszego zła (Malutka miała wysoką kreatyninę wtedy - sama narkoza byłaby masakrą, a po operacji dopiero sajgon z toną chemii itd.).



Przy podawaniu każdego leku trzeba mieć świadomość, że u kota mogą wystąpić wszystkie skutki uboczne (a także takie, których nie ma w ulotce, bo jeszcze nikt nie zgłosił - do zejścia z tego świata włącznie, bo akurat zwierzak może mieć silne uczulenie na coś lub chorobę, o której nie wiedzieliśmy). U ludzi jest tak samo - każde branie leków jest jak gra w rosyjską ruletkę i szacowanie ryzyka. Tylko ludzie nie są tego świadomi, więc często bezkrytycznie biorą co im lekarz (który nieraz nawet ulotki do porządku nie przeczytał) poleci (lub co gorsza - koleżanka, bo brała i jej pomogło).

..Asia.. - 2018-02-09, 13:18

gpolomska napisał/a:
Ale najważniejsze to NIE DOPUŚCIĆ DO ZATKANIA kota, czyli w okresie linienia CZĘŚCIEJ CZESAĆ (bo lepiej jak kot nie pochałania kudłów niż później je z kota usuwać), jak kot sam sobie nie radzi z kudłami i trawa nie wystarcza, to jakiś wypełniacz (może być błonnik z warzyw np. marchwi, innym pomaga mielone siemię lniane, innym plantago ovata lub psyllium, innym glutek).

Kot zatkany zwraca wszystko co zje w dość krótkim czasie od zjedzenia (o ile w ogóle je cokolwiek) - i to za każdym razem. Nie wydala. I należy dołożyć wszelkich starań, żeby do takiego zatkania nie dopuścić. Inna sprawa z ciałem obcym czy guzem - ale tu już pozostaje RTG z kontrastem/USG i leczenie przez weta (wtedy nic nie kombinujemy z glutami i innymi rzeczami, bo każda minuta nic nie robienia zwiększa szanse na martwicę jelita i odejście kota za TM w krótkim czasie).



Mnie nadal nurtują (zapewne trywialne :oops: ) pytania:
- jak poznać, że kot sobie nie radzi z kudłami? Kiedy włączyć do diety te błonniki? Są jakieś klasyczne symptomy, inne zachowanie, inna kupa itp?
- czy "radzenie sobie z kudłami", to wydalanie ich w kupie, czy poprzez wymioty?

Albo inaczej - czy bezpiecznie będzie włączyć błonnik podczas intensywniejszego linienia, tak po prostu - zapobiegawczo, czy lepiej dopiero jak się problem pojawi?

nie śmiejcie się, dopiero uczę się obsługi kota, kilka dni temu odkryłam hasło "zakłaczenie" i panika...

gpolomska - 2018-02-09, 14:25

Lepiej dać profilaktycznie.
Skipper - 2018-02-10, 22:32

shana55 napisał/a:
To ja napiszę jasno i wyraźnie po raz kolejny.
Nie podajemy kotu PARAFINY pod żadnym pozorem!!! Ani w domu ani u weta, skutki uboczne parafiny są bardzo szkodliwe dla kota. Zawsze można podać łyżeczkę soku z surowego czerwonego buraka.

4 lata temu zaaplikować parafinę Skippiemu chciała pani dr. nauk weterynaryjnych z SGGW przy badaniu kota (w obecności studentów weterynarii) bo przy oględzinach brzuszka stwierdziła, że kot zatkany, chyba dawno kupy nie robił i koniecznie trzeba mu w tym pomóc, przy pomocy parafiny oczywiście.
Podziękowałam i powiedziałam, że jeżeli faktycznie dawno nie srał to buraczka mu zaserwuję :faja:
Miny studentów ? Bezcenne :mrgreen:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group