BARFny Świat Dieta BARF dla kota, psa i fretki. Naturalne i zdrowe żywienie zwierząt domowych.
Kulinaria dwunogów - BARF dla ludzi?
Sojuz - 2012-11-15, 19:36 Nie da się tutaj raczej wstawić tabelki, więc udostępniam plik w formacie .doc.
Dzienne zapotrzebowanie na witaminy, minerały dla człowieka; Przybliżony skład diety. Nie obejmuje kwasów tłuszczowych, zwłaszcza z grupy Omega 3,6,9 i ich relacji. Dz. zapotrzebowanie.doc
Są to szacunkowe wartości, jeszcze to analizuję i porównuję z innymi źródłami, gdyż jest ich na razie mało.dagnes - 2012-11-15, 20:18
Sojuz napisał/a:
dagnes, podajesz przepisy na gotowane mięsa, a powinnyśmy jeść surowe
Wiem, że powinniśmy. Jednak to nie jest takie szybkie i proste, przynajniej nie dla wszystkich. Ja już pisałam, że nie jestem 100% surojadem, chociaż bym chciała. Uważam, że w tym całym dzisiejszym cywilizacyjnym syfie pokarmowym najważniejsze jest byśmy przestali jeść to, co nam najbardziej szkodzi i co jest najbardziej nienaturalne. To jest ten pierwszy krok, który trzeba wykonać, by zacząć wyregulowywać sobie organizm, jako tako oczyścić się z nagromadzonych toksyn i odzyskać naturalny smak oraz apetyt. Czy ktoś pójdzie dalej - to już jest kwestia indywidualna i ja rozumiem, jeśli niektórzy do końca życia będą mieć obawy przed zjedzeniem surowego. To są silnie zakorzenione w mózgu przekonania i znajdują się one wyłącznie w głowie, ale wiem że bywają poważną siłą oporową. Sądzę, że w takiej sytuacji i tak o wiele lepiej jest stosować obrobioną termicznie dietę w stylu paleo niż pozostać na neolitycznym zbożowym śmieciu, co mogłoby się stać gdyby mieć jedynie wybór "surowe albo nic innego, a jak nie pasuje to jedz sobie chlebek".
Miałam właśnie odpisać na posta AniR, który porusza tą kwestię:
AniaR napisał/a:
A ja przyznaje sie bez bicia - nie dalam rady na surowo. No nie dalam rady. Moze za jakis czas.
Moim zdaniem nie należy się do niczego zmuszać i dokonywać zmian we własnym tempie. Kiedy świadomość zakceptuje pewne fakty, to wówczas będzie ten właściwy czas na surowiznę. Albo przynajmniej na pierwsze próby. Ja, pomimo tego, że surowe mięso jadałam od dziecka (w domu rodzinnym przysmakiem zawsze był tatar, poza tym wyjadałam mamie przyprawione już mięso na kotlety mielone), to wciąż nie potrafię dojść do 100% surowego. Mimo że wiem, iż tak jest najlepiej. Jednak wciąż przyzwyczajenie bierze górę (nie cały czas oczywiście, bo jednak udział surowizny w mojej diecie jest znacznie większy niż kiedyś) albo po prostu mam smaka na obrobione termicznie mięso. Jedyne na co zwracam uwagę, to żeby było jak najmniej "zniszczone" - stosuję jak najmniej agresywną obróbkę, która generuje najmniej produktów reakcji Maillarda lub wcale.AniaR - 2012-11-15, 21:12 Jesli chodzi o surowizne to obawiam sie, ze to nie tylko przyzwyczajenie. rowniez tryb zycia, pracy. Wyjezdzam do pracy o 6:30 rano, wracam po 4 po poludniu. W pracy musze jesc, jesli nie to po powrocie do domu moglabym zjesc konia z kopytami. Nie bardzo sobie wyobrazam zabranie surowego miesa - zepsuloby sie bez lodowki, momo uzywania wkladek chlodzacych. Takze w pracy pozostaje mi mieso gotowane, pieczone. Natomiast w domu, w czasie weekendow i wakacji - chcialabym jesc jak najwiecej surowizny. Planuje sobie rowniez zasuszyc troche miesa. Wpadlam na pomysl przy okazju robienia przysmakow dla moich zwierzakow - sama susze im miesko w piekarniku. Sobie tez tak zrobie, dorzuce tylko troche przypraw.Annazoo - 2012-11-16, 07:38 Jak długo trwa odzwyczajanie organizmu od węgli?
Mam chyba zespół odstawieniowy :]
No i przez 10 dni nic nie schudłam
AniaR napisał/a:
Wpadlam na pomysl przy okazju robienia przysmakow dla moich zwierzakow - sama susze im miesko w piekarniku. Sobie tez tak zrobie, dorzuce tylko troche przypraw.
Napisz potem, jak Ci wyszło, chętnie skorzystałabym, gdybym wiedziała, jaką nastawić temperaturę i jakie mięso się nadaje. dagnes - 2012-11-16, 20:03
Annazoo napisał/a:
Jak długo trwa odzwyczajanie organizmu od węgli?
Mam chyba zespół odstawieniowy :]
To zależy jak długo i ile jadłaś węglowodanów, jak teraz układasz sobie dietę oraz od indywidualnych predyspozycji organizmu. W przypadku bardzo złego samopoczucia na niskich węglach trzeba schodzić z ilości stopniowo. Ale jeśli uzależnienie jest głównie psychiczne, to 1-2 tygodnie wytrwałości powinny przynieść dużą poprawę.
Annazoo napisał/a:
No i przez 10 dni nic nie schudłam
Ale pewnie i nie przytyłaś . A serio - 10 dni to bardzo krótko, organizm potrzebuje czasu by się przestawić. Teraz, po nagłym odstawieniu węgli pewnie zaczął mocno oszczędzać, jak w czasie głodówki, chroniąc zapasy tłuszczu, bo są najcenniejsze z punktu widzenia możliwości przeżycia w naturalnych warunkach. Jeśli niski poziom insuliny i niska dostawa węglowodanów się utrwali na dłużej, na pewno coś ruszy, zobaczysz.
I jeszcze kilka zaległych postów :
AniaR napisał/a:
Dagnes - jaka czesc kurczaka jest najbardziej wartosciowa?
Każda . Należy go zjeść w całości, tylko odrzucić pióra, pazury, dziób, kości (można wyssać szpik) i jelita z zawartością . Oczywiście kurczak tylko free range.
Dla naszych przodków zawsze najwartościowsze były organy zwierząt oraz ich tłuszcz. W czasach dostatku pożywienia zabijali zwierzęta i wyjadali wnętrzności wraz z tłuszczem, mózgiem i szpikiem kostnym, a chude mięso zostawiali innym drapieżnikom czy padlinożercom. Tak to jest, że można umrzeć z głodu mając żołądek pełen chudego mięsa (tzw. rabbit starvation). Inuici też mówili, że mając żołądek pełen ryb będziesz wciąż głodny (wbrew powszechnym stereotypom polowali oni i żywili się głównie tłustymi ssakami morskimi, a nie rybami, w lecie także częściowo karibu, choć tłuszcz ssaków morskich zawsze uzupełniał ich dietę).
Natomiast w organach znajdują się tak naprawdę wszystkie witaminy i minerały, których potrzebuje człowiek, dlatego są one tak wartościowe. Chude mięso zawiera jedynie białko, które jest ważne ale nie da się żyć na samym białku. Więc dla przeżycia najważniejszy zawsze był tłuszcz i organy. Jasne, mięso też, ale nie samo mięso. Dlatego pisałam o całym kurczaku, bo zjedzenie np. samej piersi bez skóry jest nie tylko bez sensu ale i niezbyt zdrowe (jeśli nie uzupełni się braku tłuszczu, witamin i minerałów w inny sposób) i moim osobistym zdaniem niesmaczne.
Maciejka napisał/a:
obijało mi się o uszy, że obecnie preferuje się (wśród znawców) obróbkę cieplną niskotemperaturową właśnie po to, aby nie niszczyć smaku mięsa (a pewnie i jego wartości odżywczych)
Sandra napisał/a:
Jestem ciekawa techniki zimnej plazmy, bo pewnie o tym myślisz ?
Może dagnes przełoży nam to wszystko z polskiego na nasze , bo temat jest "gorący".
Nietety, nie pomogę . Nie zgłębiałam tematu i nie znam go. Raczej próbuję iść w stronę jedzenia mięsa na surowo niż poszukiwania kolejnych sposobów na jego obróbkę termiczną.
Maciejka napisał/a:
Moje obawy są innej natury - to mięsko nie jest pozyskane z własnego, ani nawet zaprzyjaźnionego gospodarstwa; są to na ogół produkty "przemysłowe". Niby badane, ale przechodzą przez wiele miejsc i wiele rąk.
Obróbka termiczna eliminuje wiele z tym związanych zagrożeń.
Jeśli mówimy o mięsie świeżym, badanym i z legalnego źródła, to w zasadzie jedyne zagrożenie jakie widzę, wiąże się z jakąś chemią w/na mięsie. Tego jednak nie wyeliminuje żadna obróbka termiczna.
Flora bakteryjna bytująca normalnie na mięsie nie stanowi zagrożenia dla osoby jedzącej je na surowo (kwas solny w żołądku!).Annazoo - 2012-11-16, 20:12
dagnes napisał/a:
Annazoo napisał/a:
Jak długo trwa odzwyczajanie organizmu od węgli?
Mam chyba zespół odstawieniowy :]
To zależy jak długo i ile jadłaś węglowodanów
Jadłam prawie wyłącznie węgle z dużą ilością słodkiego.
Mniej owoców i warzyw, mięso sporadycznie...
Chleb piekłam sama na zakwasie i mogłam zjeść z masłem pół bochenka na jedno posiedzenie.
Uwielbiałam to, nadal czuję, że uwielbiam :(dagnes - 2012-11-16, 20:30 W takim razie jesteś ciężkim przypadkim cukroholika .
Musisz to przewalczyć, inaczej się nie da. Jedz tłuste mięsa, dużo jajek, trochę warzyw, na przekąskę owoce ale nie za dużo. Jak Cię głód dopada pomiędzy posiłkami (oczywiście głód na cukier, wiem), to zjedz jakiś tłusty kawałek czegoś albo trochę orzechów. Wytrzymasz, zobaczysz!Annazoo - 2012-11-16, 21:29 Jutro kupię sobie boczek, bo lubię, ale musi być ugotowany...
dziś w pracy zjadłam łyżkę masła z takąż ilością sera pleśniowego - sama się zdziwiłam ;)
Zupełnie nie mam pomysłu, co jeść.
Ale faktycznie pogryzam orzechy.
dzięki Dagnes, za słowa otuchy. Nie ukrywam, że dziwnie mi i ciężko z tym nowym żywieniem gerda - 2012-11-16, 22:15 Ja dziś nie zjadłam ani jednego batonika(ja ciężki cukroholik) - udusiłam boczek z cebulką na śniadanie - ale to trzeba z chlebkiem (na zakwasie, niestety ze sklepu) inaczej jak to jeść ? Też nie mam pomysłów, surowizna mi szkodzi AniaR - 2012-11-16, 23:42 Gerda - powiedz sobie, ze to tylo taki zwyczaj - z chlebkiem. Jesli musisz jesc to z czyms, to posmaruj sobie sloninka z cebulka surowa marchewke, papryke. Zobaczysz, jakie dobre. Mniam.
No i jeszcze -zjesz batonika, to zaraz zachce Ci sie nastepnego, potem jeszcze i jeszcze.
A boczek fajnie nasyca i na dlugo wystarczy.dagnes - 2012-11-17, 10:51
gerda napisał/a:
udusiłam boczek z cebulką na śniadanie - ale to trzeba z chlebkiem
E, tam! Bez chleba jest lepsze .
Naprawdę chleb nie jest potrzebny do "popychania" mięsa. Mięso samo ładnie się je i nie trzeba go niczym "popychać". Te "popychacze" typu chleb czy ziemniaki wymagają potem popijania każdego kęsa bo inaczej się przełknąć nie da. A takie popijanie tylko dodatkowo rozrzedza soki żołądkowe i wszystko źle się trawi.Annazoo - 2012-11-17, 11:52 Czyli jemy na sucho nie pijąc w trakcie?
To kiedy się pije?Sojuz - 2012-11-17, 14:26 Suche pokarmy wymagają popijania, a mięso nie (tzn. zawierające dużo wody w sobie). Ja jedząc nawet surową pierś z kurczaka nie czułem pragnienia po tym i niczym nie zagryzałem Pierś nawet wydawała mi się soczysta w porównaniu do tej po ugotowaniu.karakalek - 2012-11-17, 15:01
Annazoo napisał/a:
Czyli jemy na sucho nie pijąc w trakcie?
To kiedy się pije?
Pomiędzy posiłkami.Sojuz - 2012-11-17, 17:26 Wczoraj czy 2 dni temu oglądaliśmy kabaret całą rodziną. Między skeczami wyszedł Pan (nie kojarzę jaki) który poruszył temat zdrowej żywności. Powiedział mniej więcej tak:
[...]Wchodzę do supermarketu, wiadomo masa rzeczy do kupienia, taka różnorodność, i widzę regał ze zdrową żywnością. To ja w takim razie się pytam, a co jest z resztą? Co to w takim razie jest?! To tak jakby w burdelu na środku stało 5 prostytutek, a wśród nich jedna zdrowa...