Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90% Pomogła: 23 razy Dołączyła: 13 Wrz 2011 Posty: 4844
Wysłany: 2011-10-05, 13:32
Oj, chyba musimy z Hebe porządnie przysiąść w końcu nad wersją 1.1 Kalkulatora .
Tylko jak, bo czasu wciąż brak dopóki nie obrobię tekstów o żywieniu i nie wstawię znów na Forum....
A w ogóle to ja jestem matoł .
Tak się zafiksowałam na tym oleju z łososia i na Waszych problemach z nim, że zupełnie przestałam myśleć o tym, po co go podajemy...
A przecież to olej z łososia jest zamiennikiem, suplementem tego, co trudno jest dziś zapewnić kotom w samym mięsie! Ten olej z kwasami omega 3 (DHA i EPA) podajemy dlatego, że u hodowanych przemysłowo zwierząt, ze względu na nieprawidłowe i nienaturalne odżywianie ich (paszami), brak pobytu na słońcu i świeżym powietrzu, stosowanie chemikaliów i antybiotyków, zaburzone jest wytwarzanie kwasów tłuszczowych omega-3, które zastępowane są kwasami omega-6 oraz kwasami nasyconymi. Tylko mięso i tłuszcz zwierząt żywionych naturalnie, czyli w przypadku bydła wypasanych na łąkach, a zimą żywionych sianem, w przypadku trzody chlewnej i drobiu hodowanych na wolnym wybiegu i żywiących się tym co same znajdą bądź upolują, zawiera prawidłowy stosunek kwasów omega-6 do omega-3 (pomiędzy 4:1 a 1:1) oraz odpowiednie ilości kwasów DHA i EPA. Nawet mięso tzw. BIO ale ze zwierząt nie wypasanych na wolnym wybiegu tylko żywionych paszami nie jest pod tym względem nic warte, gdyż nie zawiera odpowiednich ilości kwasów omega-3. BIO oznacza w tym przypadku tylko tyle, że surowce do produkcji pasz, którymi żywi się zwierzęta są pochodzenia BIO. Te pasze wcale nie muszą odpowiadać biologicznemu profilowi zwierzęcia i np. krowy żywi się mączką zbożową z dodatkami różnych produktów ubocznych, która jest dla nich tak samo nieodpowiednia jak dla kota kukurydza. Oczywiście nie zawsze i nie wszędzie, ale w większości.
No i w związku z moim dość przydługawym wywodem , konluzja jest taka, że olej z łososia można (i należy w miarę możliwości) zastępować powrotem do natury czyli mięsem i tłuszczem zwierząt tzw. grass-fed. Ponieważ ja właśnie kupuję w większości takie mięso, to też oleju z łososia używam w bardzo niewielkich ilościach.
Oczywiście olej z łososia może być wariantem zdecydowanie tańszym, jeśli nie ma się dostępu do takiego dobrego mięsa np. prosto od rolnika (ja mam ).
Agnieszko, nie wiem co innego mogłabym Ci poradzić. Może spróbuj zdobyć dla kota chociaż sam tłuszcz z chowanych na wolnym wybiegu kurczaków, indyków, gęsi lub kaczek, jeśli kupowanie takiego mięsa nie wchodziłoby w grę. Albo np. tłuszcz lub łój barani kupiony od górali też mógłby być super, bo barany w polskich górach jeszcze (chyba) wypasane są na łąkach. Dając taki tłuszcz do mieszanek BARFowych mogłabyś zrezygnować z oleju z łososia, ewentualnie mogłabyś dawać naprawdę mikroskopijne ilości, żeby tylko zrekompensować nieprawidłowe ilości omega-3 w błonach komórkowych samego mięsa i podrobów..
_________________ Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Agnieszko u mnie było identycznie z olejem, koty nie chcialy go tknąć, jak tylko widziały strzykawkę to uciekały pod łóżko, zrezygnowałam wiec z podawania. Po 3 miesiacach takiego barfowania postanowilam dodac mikro ilosci do mieszanki, doslownie 10g na 5 kilo miesa i zero reakcji, zjadly wszystko ze smakiem. Co mieszanka to bylo coraz wiecej i powoli powoli dochodzimy do wlasciwej dawki bez żadnych strajków. Wogóle mam takie obserwacje, ze im dłużej barfuje tym mniej jest oporu na nowe smaki. Spróbuj, a nuż sie uda
Barfuje od: 08/2008
Udział BARFa: 90-100% Pomogła: 16 razy Dołączyła: 15 Wrz 2011 Posty: 1721 Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-10-05, 23:06
Agnieszka7714 napisał/a:
Dagnes, ale to tragedia podać Frodowi olej strzykawką. Kończy się tak jak przypowieść o podaniu kotu tabletki. Olej jest wszędzie tylko nie w paszczydle Froda. A jak już się uda, to paskuda zaraz się wylizuje i caaaaaaały jest śmierdzący olejem
Agnieszko, myślę, że nie warto rezygnować z oleju z łososia. Z biegiem czasu kot się przyzwyczai do podawania jego za pomocą strzykawki a Ty wypracujesz własne techniki jego podawania kotu - odpowiednie trzymanie kota w trakcie całej akcji. Spróbuj na początku podawać naprawdę niewielkie ilości - np. 0,2 ml - taką ilością kot nie ma szansy Cię opluć i łatwiej oraz szybciej można ją zaaplikować. Olej można też wlać do pustej kapsułki np. żelatynowej i zapakować w kota - niektóre koty po prostu nie tylko nie znoszą smaku, czy zapachu oleju z łososia, ale także odczuwają ogromny dyskomfort kiedy olej obtłuszcza ich podniebienie. Jest jeszcze oczywiście szansa, że Twój kot zacznie go konsumować wraz z mięsem.
Nordstjerna
Udział BARFa: 90-100%
Dołączyła: 15 Wrz 2011 Posty: 48 Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-10-06, 18:50
Ja bym jednak sugerowała spróbować metody takiej jak zastosowała ola - u nas było dokładnie tak samo. Z dodatkowym utrudnieniem, że mamy trzy bardzo płochliwe i dzikujące koty, więc podawanie im czegokolwiek na siłę ograniczamy do sytuacji absolutnie koniecznych - inaczej wyprodukowałabym sobie z nich prawdziwe dzikusy.
Startując od śladowych ilości oleju w mieszance dochodzimy powoli do coraz większej dawki. Ale olej w czystej postaci nadal jest niejadalny. Za to mamy chlubny wyjątek: Kot Blender uważa olej za największy przysmak i pochłania ze strzykawki jako łapówkę :D
I faktycznie coś jest na rzeczy z tymi nowymi smakami - pisałam zresztą o tym ostatnio w wątku o głodomorach :)
Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90% Pomogła: 23 razy Dołączyła: 13 Wrz 2011 Posty: 4844
Wysłany: 2011-11-09, 14:03
Hipotezo, z tego co kiedyś Sihaya pisała (bo analizowała różne oleje z tego co wiem), to lepszy jest Salmopet. Może Sihaya napisze coś więcej jak tu wpadnie.
Mirelo, apteczny olej "ludzki" powinien też być OK, o ile nie ma dziwnych dodatków (a zdarza się), ale one są chyba tylko w kapsułkach sprzedawane i wychodzą strasznie drogo. Poza tym, dla kotów musiałabyś wyciskać go z tych kapsułek i zawsze tam w środku coś zostanie i się zmarnuje.
_________________ Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
z olejem jest tak, że on bywa niejadalny okresowo, w zależności od firmy. Moje kociaste jakiś czas temu obraziły się na Hunter, za to bez problemu jadły mieszanki z Salmopetem, jeśli jednak jest kot, który nie toleruje oleju może faktycznie warto przyjrzeć się preparatom w kapsułkach, ilość składników jest tam w postaci bardziej skoncentrowanej, co przekłada się na mniejszą ilość płynu. Pewnie, że nie jest to wyjście idealne, ale lepsze to niż nic
Taka mała ciekawostka: tran jest ble, olej z łososia ledwo jadalny za to wszystkie koty lubią olej z wątroby rekina
Czy już wiadomo jak to jest z tą zawartością witaminy D w oleju z łososia? Moja kotka zjada go b. dużo i myślałam, że właśnie tak dostarczam jej wit. D, ale teraz już nie wiem:(
_________________ Pozdrawiamy! Oliwia, Bąbelka oraz Franek!
Barfuje od: 5 miesięcy
Udział BARFa: 75-90%
Dołączyła: 21 Wrz 2011 Posty: 35 Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 2011-12-12, 13:33
Zamiast Salmopetu kupiłam takie cuś - Brit Care Olej z łososia - i teraz mam pytanie - czy dawkowanie będzie takie samo jak w przypadku Salmopetu ?
Czy dawki należy wyliczać inaczej ?
Barfuje od: 2009
Udział BARFa: 75-90%
Dołączyła: 21 Wrz 2011 Posty: 61 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-12-22, 13:56
dagnes napisał/a:
Mirelo, apteczny olej "ludzki" powinien też być OK, o ile nie ma dziwnych dodatków (a zdarza się), ale one są chyba tylko w kapsułkach sprzedawane i wychodzą strasznie drogo. Poza tym, dla kotów musiałabyś wyciskać go z tych kapsułek i zawsze tam w środku coś zostanie i się zmarnuje.
Właśnie szukam oleju w kapsułkach i w aptece znalazłam tran z łososia, ale na opakowaniu pisze Salmon Oil http://www.prostoznatury....ement-diety/337 czy ktoś ma pomysł czy to jednak jest olej i nadał by się dla opornej kociastej
edit: eh nie mogę znaleźć dokładniejszych informacji, o tym tranie/oleju chyba go kupię, zobaczę co tam ma wypisane na opakowaniu i najwyżej będę sama łykać
Barfuje od: 2008
Udział BARFa: 75-90% Pomogła: 23 razy Dołączyła: 13 Wrz 2011 Posty: 4844
Wysłany: 2011-12-25, 11:29
W języku angielskim piszą na opakowaniu, że to olej z łososia, a po polsku że tran.
Ponadto tranu z łososia nie widziałam jeszcze, bo tran robi się z wątroby dorsza.
Więc stawiałabym na olej, bo w opisie nic nie ma o zawartości witaminy D oraz A, które w tranie być muszą, za to mamy witaminę E.
W dzisiejszych czasach często zdarza się, że ludzie nie wiedzą już co to jest tran, nawet aptekarze, bo promuje się wszystko co sztuczne i syntetyczne, a jak coś z rybami ma wspólnego to sądzą, że tylko o kwasy omega może chodzić, bo o tym piszą w popularnych gazetach.
Kiedyś wysłałam TŻ do apteki po tran i wrócił z olejem rybim .
_________________ Aby dotrzeć do źródła, musisz iść pod prąd
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum